środa, 11 stycznia 2012

Pędzelkiem i nożem

 Recenzja przedpremierowa

Zawsze naiwnie wyobrażałem sobie pracę archeologa jako romantyczne odkrywanie zaginionego świata. Dalej widzę w tym zawodzie ogromny ładunek pasji potrzebny do jego uprawiania. Na obecną chwilę jednak jakby nieco mniejszy. Marta Guzowska szybko sprowadziła takiego laika jak ja na ziemię. Archeologia jest nudnym jak flaki z olejem, żmudnym i mało płatnym zawodem. Może okazać się również niebezpiecznym.
Turcja. Okolice Troi. Grupa archeologów pracujących w palącym słońcu, pyle przy wtórze symfonii komarów, trafia na znalezisko, które może zmienić życie wszystkich. W starożytnym grobowcu Achajów zostaje znaleziona kobieta. Znalezisko o tyle dziwne, że kobiet w tym miejscu się nie chowało, a do tego szkielet zdobią złote artefakty. Czy możliwe, że mit Poliksneny może być prawdą? Czy szkielet znaleziony w gorących piaskach Turcji może być mityczną postacią? Mario Ybl, antropolog, zaczynają własne śledztwo, które jednak zaprowadzi go o wiele dalej.

Marta Guzowska napisała świetny kryminał. Nie ma co ukrywać, że jak na debiut jest naprawdę dobrze. Trzy elementy najdobitniej świadczą o jakości tej powieści. 
Pierwszym z nich są postacie. Mario Ybl to kawał sukinsyna. Cyniczny, sarkastyczny, aspołeczny (od razu go polubiłem), do tego schładzający się niemal wyłącznie piwem. Przy tym jednocześnie świetny antropolog, profesjonalista. Chyba jedyny członek ekipy, któremu naprawdę zależy. Postać świetnie skrojona, nietuzinkowa, ale co ważne bardzo realistyczna. Doktor Pola Mor, archeolog z ostrym jak brzytwa charakterem, wiecznie cięta na Ybla. Relacje tych dwóch postaci są bardzo dobrze wykreowane. Dialogi, napięcie, wiele humorystycznych sytuacji. Cała reszta ekipy za bardzo nie odstaje. Wszystkie postacie w tej powieści to jeden duży plus.
Drugim filarem Ofiary Polikseny jest duszna i gorąca atmosfera. Marta Guzowska bardzo sugestywnie oddaje pustynny klimat powieści, sprawiając, że słota za oknami jest jakby bardziej przyjazna. Żar lejący się z nieba, temperatura dochodząca do trzydziestu paru stopni, wszechobecne muchy i komary... Dzięki stylowi autorki łatwo poczuć tę męczącą aurę.
Po trzecie wreszcie sam pomysł. Mam wrażenie, że Marta Guzowska zapełniła jakąś pustkę wśród kryminałów. Dołożyła własną część układanki, którą będzie rozbudowywać. Bardzo przypadł mi do gustu pomysł na osadzenie akcji w środowisku archeologów. Mnóstwo naukowych szczegółów, przybliżenie zawodu, ale również zbrodnie (bo tych będzie nieco więcej niż w opisie) - to wszystko splata się w całość, która zasługuje na uznanie.
Ofiary Polikseny to mocny początek roku Mrocznej Serii. Duże brawa należą się Marcie Guzowskiej za tę powieść. Książka od dziś w księgarniach, a ja już czekam na następną część przygód antropologa Mario Ybla.

czwartek, 5 stycznia 2012

Noc w muzeum

Mam pewien dar. To pewne. Nie potrafię jednak ani żonglować, ani śpiewać ani jeść bigosu na czas. Moim darem i talentem jednocześnie jest skuteczne omijanie świetnych książek i filmów. Wygląda to następująco: książka zostaje wydana, społeczeństwo ją czyta, wybucha ogólna euforia i zachwyt, wychodzą kolejne książki owego autora, zachwyt trwa. A autor bloga spokojnie tkwi w błogiej nieświadomości. Mija parę lat, autor bloga chwyta za książkę i euforia miesza się z zachwytem. Ustami pełnymi kwiecistych epitetów odbija się od ludzi, którzy zbywają go krótkim "czytałem, niezła". I po to właśnie jest blog. Żeby móc podzielić się swoją ekstatyczną opinią na temat książki, którą większość ma za sobą.
W nowym roku postanowiłem w końcu chwycić za coś, co do tej pory omijałem. Duet Preston i Child jawił mi się jako "jakieś tam książki sensacyjne", więc nie było mi z nimi po drodze. Ostatnio jednak sięgnąłem po Relikt. Wrażenia po lekturze? Absolutny zachwyt.

Coś złego dzieje się w Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. W tajemniczy sposób giną tam ludzie. Ataki wskazują na działanie bardziej zwierzęcia niż człowieka. Do tego wielkimi krokami zbliża się wystawa "Przesądy". Muzeum absolutnie nie chce zgodzić się na przełożenie wystawy, a ofiar przybywa. Pani naukowiec Margo i agent specjalny FBI muszą szybko uporać się z zagadką.
Brzmi to jak tandetny thriller klasy którejś z kolei. To samo odrzucało mnie początkowo od tego pisarskiego duetu. Relikt jednak to kapitalnie napisany, trzymający w napięciu horror. 
Cała otoczka muzealna mnie urzekła. Ciemne korytarze, podziemne piwnice, szkielety dinozaurów i wszystko co można spotkać w muzeum... no prawie wszystko, na szczęście. Książka ma świetny klimat i trzyma go przez całą historię. W większości powieści, jeśli klimat pojawia się na początku i jest mocno widoczny, to potem ustępuje miejsca jakimś innym bzdurom i cała opowieść traci. Tutaj jest zupełnie inaczej.
Historia byłaby inna gdyby nie bohaterowie książki, oczywiście. Agent Pendergast - pewny siebie, bezczelny z umysłem bardziej analitycznym niż połowa Scotland Yardu, Margo - błyskotliwa i odważna pani naukowiec, Smithback - irytujący, ale na swój sposób sympatyczny podrzędny pismak i plejada innych pełnokrwistych postaci. Nawet jeśli mój opis bohaterów brzmi przewrotnie, to postacie z tej powieści są naprawdę świetnie napisane. Akcja trzyma w napięciu. Wyświechtany frazes? Nie w przypadku Reliktu. "Stary, a durny" można powiedzieć o autorze bloga. Jak dziecko, ogromnymi spodkami pochłaniałem łapczywie treść, kibicując, irytując się, a włos nieraz jeżył się na karku.
Co tu dużo mówić. Druga książka przeczytana w tym roku i petarda z dychą w ocenie. Gorąco zachęcam wszystkich tych, którym jak mi skutecznie udało się pozostać w absolutnej obojętności do tej powieści. Dużo tracicie. Czytać koniecznie! 

wtorek, 3 stycznia 2012

Królestwo pozornego spokoju

Mam problem z oceną tej książki. Bodajże pierwszy raz nie potrafię wskazać czy książkę warto przeczytać czy nie. To znaczy, warto na pewno, ale czy jest warta naszego czasu? Mam problem z Ketchumem, ponieważ jakoś nie dostrzegam tego, co inni. Nie biorą mnie kompletne jego teksty oparte na filozofii zbrodni i okrucieństwa. Nie wzdrygam się na myśl okrutnych torturach, którymi często obdziela bohaterów swoich powieści. A w przypadku Królestwa spokoju, problem ten jedynie się pogłębił.
Trzydzieści trzy opowiadania to bardzo dużo jak na zbiór. Teksty rozstrzelone są treściowo na wszystkie strony świata. Opowiadają o mnóstwie różnych rzeczy i naprawdę nie sposób wymienić jakiś gatunek czy motyw przewodni. 

Niestety oprócz fabularnego i gatunkowego rozstrzału, Królestwo spokoju prezentuje podobny poziom jeśli chodzi o jakość tekstów. Zaczynając od plusów. Jest tutaj sporo opowiadań bardzo dobrych i dobrych. Nie dopatrzyłem się jakiś małych perełek, ale duża część tego zbiorku to teksty solidne i przemyślane. Ketchum, świadomy tego, że nowi czytelnicy mogą mieć problem w przytrzymaniu śniadania w żołądku w trakcie lektury, śmiało obdziela strony makabrą. Ale nie zawsze. Niektóre teksty naprawdę łapią za serducho. Czyta się je z pewną nutką tęsknoty, rozrzewnienia, a wspomnienia głównego bohatera wkradają się w naszą podświadomość, tym stając się również naszymi. Niektóre mocno klimatyczne przenoszą czytelnika do Maine albo na rozgrzaną prowincję. Czyta się to wyjątkowo dobrze.
Niestety w tak dużym zbiorze opowiadań muszą być również teksty słabe. I dla mnie, podobna liczba, jeśli chodzi o ilość tekstów objawia się marnością. Poczynając od stylu. Nie mam nic wspólnego z krytykami stylistycznymi. Jeśli ktoś zna się na stylach, potrafi wyłapać niuanse, śmiało może krytykować. Mnie wystarczy powiedzieć: lubię, nie lubię. Stylu Ketchuma niestety nie lubię. Jakoś ciężko mi się to czyta. Prosto, surowa, bezdźwięcznie. Ktoś może lubić taki styl. Ja go nie kupuję.
Dla mnie spora część tekstów jest o niczym. Albo inaczej. Miała być o czymś, ale nie wyszło. W dużej części opowiadań Ketchum marnuje potencjał w połowie lub na końcu. O ile opowiadanie rozwija się ciekawie, tak końcówce brakuje puenty lub jakiegokolwiek zakończenia. Nieraz zastanawiałem się po jaką cholerę to opowiadanie znalazło się w ogóle w druku.
Słowem podsumowania. Dałem tej książce 7/10 punktów. Moim zdaniem całość na taką notę właśnie zasługuje. Ale oceny czy książka jest dobra czy zła się nie podejmę. Niech każdy zdecyduję za siebie.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Pięć razy śmierć

Świeżo po seansie stwierdziłem, że to niezły film. Na pewno lepszy niż poprzednia część. Jakieś prymitywne zakątki mojej świadomości zostały zaspokojone ilością krwi i flaków wylewających się z ekranu. Z czasem jednak przyszła nieco gorzka refleksja i powrót świadomości, że piąta część serii Oszukać przeznaczenie to dalsza i chyba ostatnia już część równi pochyłej. Witam w nowym roku i na cel biorę Oszukać przeznaczenie 5.
Fabuły filmu nawet nie ma co omawiać, bo każdy kto zasiada przed tym filmem, wie dokładnie co i gdzie powinno się stać. Najważniejsza jest pierwsza scena z wizji. W każdej części. Tutaj grupkę pracowników spotyka mały problem, gdy autobus, którym jadą na wyjazd integracyjny staje na moście, który to z "przyczyn naturalnych" ulega budowlanej katastrofie. Oczywiście niektórym udaje się uciec, ale jak to bywało wcześniej nie mają oni później tyle szczęścia.

Piąta odsłona tej serii to prequel. Nie wiedziałem o tym, więc końcówkę w moim przekonaniu zaliczam in plus.
Problemem tego filmu jest to, że widz jest już zmęczony. łamane kręgosłupy, palone ciała, hektolitry krwi i fruwające jelita nie ciszą tak, jak w przypadku części poprzednich. Wszystko to już było, w takich czy innych konfiguracjach. Twórcy filmu pokusili się o uatrakcyjnienie fabuły poprze dodanie jednego elementu, ale bardziej on chyba przeszkadza niż pomaga.
Nie ma co owijać w bawełnę, wypisywać nie wiadomo co i trzeba szybko podsumować. Oszukać przeznaczenie 5 to pozycja słaba. Lepsza co prawda niż część czwarta, ale nadal słaba. O ile sceny śmierci są nawet do zaakceptowania, to aktorstwo (na szczęście nie musimy się do postaci przyzwyczajać) jest na poziomie jasełek ze szkoły podstawowej. Film polecam przede wszystkim jako "odmóżdżacz". Umysł na półkę, jedno oko przymknięte i jakoś damy radę. A za jeden wielki sukces całej serii poczytać można, kiedy każdemu z nas zdarzy się nie wsiąść do autobusu, który później ma wypadek, słowa: "Ja pier...ę, oszukać przeznaczenie".

piątek, 16 grudnia 2011

Wywiad z Adrianem von Zieglerem / Interview with Adrian von Ziegler

Wywiad w dwóch wersjach językowych angielskiej i polskiej. 
Wypowiedzi Adriana w wersji angielskiej są zachowane w oryginalnej pisowni.

Będzie muzycznie.
Na muzykę Adriana von Zieglera trafiłem zupełnym przypadkiem. Klepałem, klepałem w klawiaturę na Youtube i wyskoczyło mi kilka jego utworów. No i wpadłem. Żeby była jasność - muzyka, którą tworzy ten chłopak nie jest według mnie wybitna. Piękna - niewątpliwie, klimatyczna - jasne, ale co najważniejsze - jego własna! Adrian bowiem jest samoukiem, który non-stop odczuwa potrzebę tworzenia. Gra na klawiszach, gitarze, miksuje i zamieszcza na swojej stronie. Nie robi tego za darmo, choć jego utworów można słuchać bez żadnych opłat. Za płytę trzeba jednak zapłacić, więc chłopak ma łeb na karku. Ogromną zaletą muzyki Adriana jest jej różnorodność. Od mrocznych i grobowych dźwięków w duchu Nox Arcana, przez mroczny darkwave do rewelacyjnych dźwięków muzyki celtyckiej.
Nie chcę pisać o Adrianie na pół postu, bo o nim samym możecie przeczytać na jego profilu na Facebooku. Przesłuchałem wszystkie jego płyty, absolutnie wszystkie uważam za kapitalne i pomyślałem, że warto by przybliżyć sylwetkę muzyka, któremu chce się chcieć. Postanowiłem zadać mu kilka pytań, na co Adrian zgodził się z entuzjazmem. A, że okazał się świetnym rozmówcą możecie przekonać się poniżej.

[ENGLISH VERSION]

I found Adrian von Ziegler's music by an accident. I was tapping on the keyboard in the evening looking for something on Youtube and then some of Adrian's viedos came out. And I was gone... Just to be clear. His music isn't outstanding or remarkable. Beautiful - undoubtedly, atmospheric - hell yeah, but what's more important - his own! Adrian is a self-thaught musician, who need to create all the time. He plays keyboards, guitar, mix it all and post it on his site. He doesn't do it for free, but one can listen to his songs on the site free of charge. Though, You have to pay for the record if You would like to have one. The great virtue of Adrian's music is it variety. From tomb-like sounds in Nox Arcana style, through darkwave to awsome celtic music.
I don't want to write about Adrian for a half of this post, You can read about him in his Fanpage on Facebook. I listened to all his records and in my opinion the are really great. I thought that it would be good if  I could close up this musician. I asekd him some questions for what Adrian agreed to answer with joy. Though, he is a great person to interview, You can check it out below.

* Mój angielski jest taki jaki jest, Adriana również, bardziej od poprawności językowej, chodzi tu o przekazanie treści głównej wywiadu.


antiexpert-horrorHey Adrian. At first thanks very much for agreeing to answer some questions.

Adrian: The Pleasure is all mine.

antiexpert-horror: What is music for You? In general.

Adrian: A really tough Question to answer right at the Start. For me personally Music is much more than just Entertainment or a Hobby, it’s a fundamental Part of my Life. Music is Magic for me, because it allows you to put the deepest Emotions and Thoughts into a Melody. And unlike Languages every Person on Earth is able to understand it.

antiexpert-horror: You create a lot of different music. From one hand goth, dark, darkwave, a music that is beatiful but dark, from the other absolutly fantastic celtic scores or mystical like Wanderer. Do You have a favourite thing to compose? What kind of music is the closest to You?

(cop. Adrian von Ziegler & Carina Grimm)
 Adrian: I don’t think I have a certain Genre that I enjoy most to compose, but regarding the personal Attachments to a Song I am definitely most chained to the Gothic Songs. While Metal, Celtic and most of the other Genres come from Inspirations like History, Fantasy, Nature etc, the Gothic Songs mostly have a really personal Story behind them. They are the most direct Gateway into my Soul you could say.

antiexpert-horror: I know that You don't have a particular or general inspiration but I want to know does anything inspires You when You compose particular type of music? For example what is Your inspiration for creating dark music and celtic?

Adrian: There is of course always a certain Inspiration, but every Song has an own specific one, that’s why it’s impossible for me to generalize the Answer from where my Ideas are coming. It varies really from Song to Song, not from Genre to Genre. And it can be anything, literally. As I said, Nature, History, even a good Book or Movie. And sometimes Ideas come from nothing, I wake up in the Morning with a Melody in my Head and I have to write it down.

(cop. Adrian von Ziegler & Carina Grimm)
antiexpert-horror: Do You remember the first time that You composed anything? What kind of music was that?

Adrian: Well, there was no real “Beginning” in fact, because ever since I was in Contact with Instruments I immediately tried to create an own Melody, even as a small Child. I never wanted to learn how to play Songs from other People, I always wanted to only play my own Music and invent something new. The first Things I remember and which are on Record somewhere are probably just some easy Piano Melodies. Later when I got my Guitar I came to Rock and Grunge Music. And then to Metal, Goth, Celtic and finally to Orchestral Music which is what I integrate in all my Music by now.

antiexpert-horror: Did You ever try to express yourself in other type of creativity?

Adrian: In many Ways, yes. I write Stories and Poems, draw, I also develop Languages together with a whole fictional World. I couldn’t imagine a Life without Creativity for me, everything I do is related to it. I hardly ever watch TV or just hang around and play Games or other Things, I always feel the Need to create something. In that Sense you could call me a Workaholic.

antiexpert-horror: What is the most important thing in Your music for You?

Adrian: The Story behind the Song. A Song without any Background and without any clear Theme isn’t able to express deep Emotions, at least in my Opinion. So I always focus very much on what I want to tell with a Song.

antiexpert-horror: I wouldn't be myself if I didn't ask this. Mirror of the Night is a kind of great dark piece. For me it is like theme for a dark horror tale. Are You a horror fan? Do you like ghost stories? Does dark tales helps You to compose dark music?

Adrian: Actually I don’t like Horror Tales and Movies at all, which must sound really weird from someone who made such an Album. I don’t enjoy anything that is related to Pain, Suffering, Fear or any other dark Emotion because I see those Things all around the World everyday and it always gets very close to me. The Reason why I make really dark and sad Music nontheless is actually because it is the only Way for me to deal with all the negative Aspects of our World. I don’t compose Gothic Music because it’s Fun, I do it because I need to get those Feelings out.

(cop. Adrian von Ziegler & Carina Grimm)
 antiexpert-horror: Listening to Your dark music is like having a H. P. Lovecraft, Algernon Blackwood and Edgar Allan Poe in sounds. Have you ever wonder of creating a concept album about a classical dark stories or any other?

Adrian: Not really and to be honest I am pretty sure that will never happen. The Reason is that I am bored very fast when I have to lean my Art on something that already exists. I only have Inspiration to compose Music when it’s something completely new, and not based on anything but my own Fantasy.

antiexpert-horror: I think all your music tells some kind of stories. I like what you said about music, that it continues to tell a story where the words end. So, what kind of stories You want to tell to the people by Your music?

Adrian: A lot of Stories, and without a general Message in fact. With some Songs I want to let People realize the Value of Life, others to show them Hope, and then again there are a lot of Songs which have the main Purpose of letting People dive into their own Fantasy World where no Boundaries exist and they are free in their Imagination.

(cop. Adrian von Ziegler & Carina Grimm)
antiexpert-horror: According to Your fanpage on Facebook your "popularity" grows day by day. How do You feel knowing that a lot of people spends their evenings with Your music?

Adrian: It’s a really encouraging and flattering Thought, especially because I never expected it to become this big one Day when I first started to post my Music publicly. So it really gives me a lot of Motivation and it makes me sincerely happy when I see that my Music can help a Person somewhere on the other Side of the World. I also get Comments which tell me that my Music helps them through hard Times etc, and that always makes me smile.

antiexpert-horror: I know that You want to stay independent and not get involved with the label. How do You see Your music in the future? As a hobby that helps You develop in creative way or Your job (if that is possible of course). Or maybe right now it is Your passion and job? How does it look like from this side?

Adrian: It actually already is my Job, which means that I earn enough Money to stand at the Edge of being able to finance my Life on a really low-standard Level. So it’s pretty hard actually right now but the Sales are rising. I was a Gardener and also a Framer before my Solo-Career and I really have to say the Job that I have now is by far the best AND hardest I ever had. It’s the perfect Job but you have to work 365 Days a Year. But as far as Independency goes, yes that is very important to me. I will always be my own Boss when it comes to my Art and I will never make Compromises in that Matter. So, the only Label I will ever be in would be one that I create myself.

antiexpert-horror: I noticed that You have fans from Poland. Do You want to say anything to polish fans?

Adrian: Yes, that’s actually really funny, because according to my Statistics Poland is in the Top 5 of my Fanbase. I want to thank all of them for spreading my Music and for every Click they ever made on one of my Videos on YouTube.

(cop. Adrian von Ziegler & Carina Grimm)
antiexpert-horror: Any plans for the future besides making great music?

Adrian: Music will always be my main Focus but I definitely have lots of other Ideas, mostly concerning Poetry, Books, and of course the Languages I create.

antiexpert-horror: Thanks again for the interview, Adrian. I wish You all the best and keep on composing this great art.

Adrian: It was my Pleasure, again. ;) I love Interviews, and yours really had the most interesting Questions of them all by now, so thank YOU.



[WERSJA POLSKA] 

antiexpert-horror: Hej Adrian. Po pierwsze wielkie dzięki za to, że zgodziłeś się odpowiedzieć na parę pytań.

Adrian: Cała przyjemność po mojej stronie.

antiexpert-horror: Czym jest dla Ciebie muzyka, ogólnie mówiąc?

Adrian: Ciężkie pytanie na początek. Dla mnie osobiście muzyka jest czymś więcej niż tylko rozrywką czy hobby. To fundamentalna część mojego życia. Według mnie muzyka jest magią, bo pozwala zamienić najgłębsze emocje i przemyślenia w melodię. W przeciwieństwie do różnych języków, muzykę jest w stanie zrozumieć każdy.

antiexpert-horror: Tworzysz bardzo różną muzykę - od gotyku i mrocznego darkwavu, do absolutnie fantastycznych melodii celtyckich czy wręcz mistycznych jak np. Wanderer. Czy masz swoją ulubioną muzykę do komponowania? Która jest Tobie najbliższa?

Adrian: Nie sądzę, żebym miał ulubiony gatunek, w którym lubię komponować utwory. Jeśli chodzi natomiast o mój stosunek do utworów, to najbardziej czuję się przywiązany do muzyki gotyckiej. O ile metal, muzyka celtycka i inne gatunki inspirowane są historią, fantasy, naturą itp., muzyka gotycka w większości odnosi się do osobistych doświadczeń. Można powiedzieć, że jest to najbardziej bezpośrednia droga do mojej duszy.

antiexpert-horror: Wiem, że nie masz jednej rzeczy, która Cię inspiruje, ale czy jest coś co stanowi dla Ciebie inspirację przy tworzniu różnych typów muzyki? Czym na przykład inspirujesz sie przy tworzeniu kawałków celtyckich, a czym przy nieco mroczniejszej muzyce?

Adrian: Oczywiście, zawsze jest coś co stanowi dla mnie natchnienie, ale każdy utwór jest zainspirowany czymś innym, więc nie jestem w stanie odpowiedzieć ogólnie na pytanie skąd biorą się moje pomysły. Poszczególna inspiracja odnosi sie raczej do pojedynczych utworów niż gatunków. Dla mnie może być nią dosłownie wszystko - jak wcześniej mówiłem: natura, historia, nawet dobra książka czy film. Czasem pomysły rodzą się znikąd. Budzę się rano, a po głowie chodzi mi melodia, która muszę zapisać.

antiexpert-horror: Pamiętasz swój pierwszy utwór muzyczny, który skomponowałeś? Jaka była to muzyka?

Adrian: Nigdy nie było tzw. "początku". Odkąd byłem małym dzieckiem i miałem kontakt z instrumentami, próbowałem tworzyć moją własną muzykę. Nigdy też nie chciałem uczyć się od innych, zawsze chciałem grać własne melodie i tworzyć coś zupełnie nowego. Pierwszą rzeczą związaną z muzyką, jaką pamiętam, są moje próby gry na pianinie. Mam je gdzieś nagrane. Później dostałem gitarę i poszedłem w stronę rocka i grunge'u. Z czasem bardziej w stronę metalu, gotyku, muzyki celtyckiej i orkiestrowej. Obecnie łączę wszystkie te gatunki w mojej twórczości.

antiexpert-horror: Czy kiedykolwiek próbowałeś wyrazić się artystycznie w innej dziedzinie?

Adrian: Tak, w wielu. Piszę opowiadania i wiersze, rysuję. Tworzę również różne języki obecne w kreowanym przeze mnie fikcyjnym świecie. Nie potrafię wyobrazić sobie świata bez tworzenia, dla mnie wszystko jest z tym związane. Rzadko kiedy oglądam telewizję, gram w gry czy robię inne rzeczy. Wciąż odczuwam potrzebę tworzenia. W tym sensie można mnie nazwać pracoholikiem.

antiexpert-horror: Co jest najważniejsze dla Ciebie w Twojej muzyce?

Adrian: Opowieść na której opiera się utwór. Według mnie, piosenka bez wyraźnego motywu nie jest w stanie oddać głębszych emocji. Dlatego zawsze skupiam się na tym, co chcę przez dany utwór wyrazić.

antiexpert-horror: Nie byłbym sobą, gdybym o to nie zapytał. Mirror of the Night to kawałek świetnej mrocznej muzyki. Dla mnie to jakby ścieżka dźwiękowa do mrocznej opowieści. Jesteś fanem horroru? Lubisz opowieści o duchach i czy ten gatunek w jakimś stopniu pomaga ci przy tworzeniu tego rodzaju muzyki?

Adrian: Właściwie to nie lubię horrów ani literackich, ani filmowych. Musi to dziwnie brzmieć od kogoś, kto nagrał taką płytę. Nie bawi mnie nic, co jest związane z bólem, cierpieniem, strachem czy jakimikolwiek innymi mrocznymi odczuciami, ponieważ stale widzę te rzeczy w otaczającym nas świecie i jest mi to zawsze bliskie. Nagrywam taki rodzaj muzki, ponieważ jest to mój sposób na poradzenie sobie ze wszystkimi negatywymi aspektami tego świata. Nie komponuję muzyki gotyckiej dlatego, że mnie bawi; robię to, bo muszę dać ujście moim emocjom.

antiexpert-horror: Słuchając Twojej mrocznej muzyki to jak mieć H. P. Lovecrafta, Algernona Blackwooda i Edgara Allana Poe w dźwiękach. Czy myślałeś kiedyś nad stworzeniem albumu konceptowego o klasycznych opowieściach grozy lub na jakikolwiek inny temat?

Adrian: Nie bardzo i szczerze mówiąc, myślę, że na pewno nic takiego nie powstanie. Powód jest taki, że zbyt szybko się nudzę, kiedy muszę oprzeć swoją twórczość o coś już istniejącego. Inspiracją dla tworzenia muzyki są nowe rzeczy, nieoparte na niczym oprócz mojej wyobraźni.

antiexpert-horror: Myślę, że wszystkie Twoje utwory opowiadają pewną historię. Podobało mi się to, co powiedziałeś o muzyce, że opowiada historię wtedy, gdy kończą się słowa. Więc, jakie historie lubisz opowiadać poprzez swoją muzykę?

Adrian: Mnóstwo historii, bez wyraźnego jednego przesłania. Poprzez niektóre utwory staram się uświadomić ludziom wartość życia, ktore mają; innym pokazać nadzieję. Z drugiej strony wiele utworów ma za zadanie pozwolić ludziom zagłebić się we własne fantazje, gdzie nie ma granic i w których wyobraźnia jest wolna.

antiexpert-horror: Według twojego fanpage'u na Facebooku Twoja "popularność" rośnie. Jak się czujesz wiedząc, że każdego wieczoru bardzo wielu ludzi słucha Twojej muzyki?

Adrian: Bardzo mi to schlebia i zachęca do działania, tym bardziej, że nigdy nie spodziewałem się, zamieszczając moją muzykę w sieci dla większej publiczności, że odbiór będzie tak duży. To daję mi ogromną motywację i jestem naprawdę szczęśliwy, widząc, że moja muzyka pomaga komuś, kto jest na drugim końcu świata. Często otrzymuję komentarze, w których ludzie mówią, że moja muzyka pomaga im przejść przez trudne sytuacje i to zawsze wywołuje szczery uśmiech.

antiexpert-horror: Wiem, że chcesz pozostać niezleżny i nie wchodzić w kontrakty z wytwórniami muzycznymi. Jak więc widzisz swoją muzykę za parę lat? Jako hobby pomagające Ci się rozwijać czy jako zawód (jeśli to możliwe). Albo na chwilę obecną muzyka jest twoją pasją i pracą jednocześnie. Jak to wygląda z tej strony?

Adrian: To, co robię jest w zasadzie moją pracą. Znaczy to mniej więcej tyle, że pozwala mi się finansowo utrzymać. Obecnie jest ciężko, ale sprzedaż stale wzrasta. Wcześniej byłem m. in. ogrodnikiem. Muszę powiedzieć, że moja obecna praca jest jak na razie najlepsza, ale i najcięższa. Pracujesz przez 365 dni w roku.
Jeśli chodzi o niezależność, to jest ona dla mnie wyjątkowo ważna. Jeśli chodzi o moją sztukę zawsze będę swoim szefem i nigdy nie przyjmuję żadnych kompromisów w tej kwestii, więc jedyną wytwórnią z jaką nawiążę współpracę będzie ta, którą sam założę.

antiexpert-horror: Zauważyłem, że masz wielu fanów z Polski. Chciałbyś im coś powiedzieć?

Adrian: Tak. To zabawne, ale według moich statystyk Polska jest w piątce najwyżej lokowanych krajów w mojej bazie fanów. Chciałbym wszystkim podziękować, że dzielą się moją muzyką oraz za każde pojedyncze kliknięcie na moje video w serwisie Youtube.

antiexpert-horror: Jakieś plany na przyszłość oprócz robienia świetnej muzyki?

Adrian: Na muzyce zawsze będę skupiał się najbardziej, ale mam wiele innych pomysłów jeśli chodzi o poezję, książki oraz oczywiście języki, które tworzę.

antiexpert-horror: Jeszcze raz wielkie dzięki za wywiad Adrian. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i komponuj dalej tą świetną sztukę.

Adrian: Jeszcze raz cała przyjemność po mojej stronie. Uwielbiam wywiady, a twój miał dotychczas najbardziej interesujące pytania, więc Dziękuję. 


Oficjalna strona / Official sitehttp://adrianvonziegler.bandcamp.com/